Wielkość liter

Publicystyka

Oto słowo mocne
Co i kogo denerwuje, a nawet wściekłość powoduje?

   7 października, Roku Pańskiego 2017-go ponad milion Polaków udało się na granice swojej Ojczyzny, aby modlić się za nią, a  także w  intencji innych oraz prosić o pokój.  Jeden  Bóg tylko wie, ilu naszych rodaków modliło się tego dnia na różańcu w kościołach, kaplicach i w domach.  

7 października to święto Matki Bożej Różańcowej -  pierwotnie ustanowione jako święto Matki Bożej Zwycięskiej.  Dlaczego akurat ten dzień?

   Ano dlatego, że 7 października 1571 roku flota chrześcijańska (w jej skład wchodziły okręty z Hiszpanii, Państwa Kościelnego, Republiki Geniu, Księstwa Sabaudii - Piemontu i Zakonu Maltańskiego), pod dowództwem 24-letniego księcia Jana Austriackiego (Juan d'Austria) - nieślubnego syna cesarza i króla Hiszpanii Karola V - odniosła druzgocące zwycięstwo nad większą od niej flotą turecką. Bitwa rozegrała się niedaleko greckiego miasta Lepanto.  Chrześcijanie utracili jedynie 12 okrętów, zdobyli 137 i zatopili 50, okrętów wroga. Papież Pius V - który wcześniej wezwał katolicki świat do różańcowej modlitwy w  intencji zwycięstwa nad  poganami -  na pamiątkę triumfu pod Lepanto ustanowił święto Matki Bożej Zwycięskiej (przemianowane później na Matki Bożej Różańcowej). Co ciekawe, nawet inicjatorzy "Różańca do granic" tylko jakby przysłowiowym półgębkiem nawiązywali do rocznicy chwalebnego zwycięstwa chrześcijan pod wodzą genialnego księcia Jana (miał tylko 24 lata!!!) nad agresywnymi "bisurmanami".  Nasi dzielni biskupi tym bardziej unikali odniesień do triumfu wyznawców Chrystusa.

   Nie na wiele sikę to jednak zdało, bo tzw. laickie lewactwo (niby ateistyczne) sporo piany wytoczyło, na skutek wściekłości, jaką wywołała narodowa modlitwa różańcowa. Pieniło się lewactwo zachodnie (choć nie brakło też stamtąd głosów uznania i podziwu), jak też "ateistyczne" lewactwo polskojęzyczne.  Tylko.... no właśnie. Czy to są ateiści? W czym prawdziwym ateistom może przeszkadzać modlitwa? Co prawdziwych ateistów obchodzi, że setki tysięcy  ludzi gromadzą się w kościołach i na granicach, aby się modlić?  Prawdziwy ateista unika takich zgromadzeń, bo nie widzi ich sensu. Może wzruszyć ramionami, pokiwać głową i... pójść na piwo, albo do kina. Dla uczciwych ateistów, Jezus Chrystus i wszystko, co z Nim związane, jest obojętne. Mogą - co najwyżej - podziwiać Go jako moralistę, postać historyczną ze starożytności.

   Inaczej to jednak wygląda w przypadku satanistów - mniej lub bardziej opętanych. Oni bowiem z nienawiścią reagują na krzyż, nie znoszą modlitwy, wściekają się z powodu obecności Kościoła w życiu publicznym. Są podobni do swojego infernalnego pana. Wygląda na to, ze cały ten rzekomy laicyzm, ateizm nadwiślański, to tylko maski satanizmu.

ks. Marek Czech

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.