Wielkość liter

XXVIII niedziela zwykła

Chrystus "uczy kultury"

Czy zastanawialiśmy się kiedykolwiek, ile miejsca w naszych modlitwach zajmuje wyrażanie Bogu wdzięczności za doznawane łaski?

A może to, co przeżywamy; to że cieszymy się dobrym zdrowiem (zarówno my jak i nasi bliscy), sukcesami własnymi, osiągnięciami naszych dzieci, czy (zazwyczaj) niezgorszym poziomem materialnym życia codziennego -[ może to wszystko uważamy za normalne, naturalne i nam należne, oczywiste?   Wystarczy jednak znaleźć się w szpitalu, spotkać ludzi, którzy mają nieraz straszliwe problemy zdrowotne, aby pojąć, że zdrowie nasze i naszych najbliższych to Boża łaska i wypada za nią dziękować. Czynimy to?

Patrząc na rozkład intencji Mszy świętych, które odprawiane są codziennie w naszym kościele, można zauważyć, że intencje dziękczynne nie przekraczają nawet 10-ciu procent.

Czy umiemy dziękować Bogu? Czy potrafimy wyrażać wdzięczność ludziom? Zastanawiając się nad dzisiejszym fragmentem Ewangelii należy koniecznie odpowiedzieć sobie na powyższe pytania.

ks. Marek Czech

 

 
XXVII niedziela zwykła

Pokornym być

   Można powiedzieć, że "pokora" to jedno ze sztandarowych pojęć, występujących w Piśmie świętym i w nauce Kościoła. Nawet w sferze świeckiej coraz częściej się ono pojawia, zwłaszcza w kontekście zachowań ludzi młodych, czy polityków.  Nie da się też zaprzeczyć temu, że słowo to jest źle widziane i rozumiane. Kojarzy się ono bowiem z uniżaniem się, kompleksami, niedocenianiem, upokorzeniem, nieraz z obrażaniem,. z niskim poczuciem wartości. Może też być kojarzone z obawą, z koniecznością milczenia tam i wtedy, gdzie i kiedy milczeć nie wolno.

   Tymczasem pokora to żadne samouniżanie się, żadne samobiczowanie, żadne kompleksy.  "Słudzy nieużyteczni jesteśmy, wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać" -  żadnego kłamstwa, żadnego poniżania się, po prostu: widzenie siebie i swoich działań we właściwej perspektywie. Co ja nadzwyczajnego czynię? Ano właśnie to, co do mnie należy, to co czynić powinienem. Żadnego niedoceniania siebie ale i żadnego przeceniania siebie! Żadnego pysznienia się, ani wywyższania się! Po prostu: bycie w prawdzie.

ks. Marek Czech

 
XXVI niedziela zwykła

O łazarzu zbawionym i bogaczu (nie za bogactwo) potępionym

     Ktoś powiedział: "dla triumfu zła wystarczy, aby dobrzy ludzie nic nie robili". Czy jednak ktoś, kto zamyka oczy na zło, kto jest obojętny na ludzką krzywdę, może być dobry?  Czy zdajemy sobie sprawę z wagi słów - wypowiadanych w czasie Spowiedzi powszechnej - "(...) zgrzeszyłem myślą (......) i zaniedbaniem"??? Ile zła dokonuje się dlatego, że nie umiemy, nie chcemy, boimy się zareagować? Nieraz wolimy udawać, że nie widzimy, nie chcemy widzieć ani wiedzieć, pozorujemy dobre działania, jesteśmy zupełnie obojętni.

  Taki właśnie był bogacz z ewangelicznej przypowieści.  Nie użył przemocy wobec pogrążonego w nędzy Łazarza, nie kazał go chłostać, ani wypędzić. Pozwolił mu cierpieć, okazał obojętność na ludzkie nieszczęście, mimo że mógł mu z łatwością pomóc.  Dlatego własnie został potępiony. Nie za to, że był bogaty, że swoim bogactwem się rozkoszował, ale za to, że nie pomógł potrzebującemu pomocy.

  ks. Marek Czech

 
XXV niedziela zwykła

Nie można służyć jednocześnie Bogu i mamonie

     Pieniądze same z siebie nie są złe. Nigdzie też w Biblii nie znajdziemy potępienia bogactwa. Nie ma tam również gloryfikowania nędzy. Ubóstwo w duchu - błogosławione przez Chrystusa w Ewangelii wg św. Mateusza - nie oznacza bowiem nędzy moralnej, nie oznacza biedy.

   Wiele jednak znajdziemy tam ostrzeżeń przed chciwością. Św. Jakub w swoim Liście nazywa nawet chciwość pieniędzy przyczyną wszelkiego zła. Chrystus apeluje o roztropność w dążeniu do bogactwa i w jego wykorzystywaniu. Przestrzega przed niebezpieczeństwem opętania przez chciwość, przez żądzę posiadania mamony i innych dóbr materialnych. Człowiek, który staje się sługą, a nawet niewolnikiem mamony, nie może służyć Bogu. Taki ktoś zatraca się w swoim zniewoleniu, uzdalnia siebie do popełniania największych łotrostw, byle tylko zdobywać więcej i więcej. Taka postawa jest śmiertelnie niebezpieczna dla życia wiecznego.

  ks. Marek Czech

 
XXIV niedziela zwykła

O Bożym miłosierdziu

  Wiele się ostatnimi laty mówi o Bożym miłosierdziu - tym szczególnym przymiocie Boga, który daje nam nadzieję na przebaczenie grzechów i na życie wieczne. Mówią też o tym dzisiejsze czytania. Ale w tych czytaniach mówi się pełną prawdę o Bożym miłosierdziu. Bóg je okazuje każdemu, kto żałuje za swoje grzechy, prosi o przebaczenie i nawraca się Tak czyni Mojżesz w imieniu ludu izraelskiego, który odwrócił się od Boga - błaga o miłosierdzie dla tego ludu. Tak czyni marnotrawny syn z przypowieści ewangelicznej - wraca do ojca, przyznaje się do winy i prosi choćby o najgorszą posadę służebną w ojcowskim domu.

   Tymczasem dzisiaj mamy do czynienia z piekielnym iście zjawiskiem chlubienia się grzechem i domagania się od Kościoła, aby akceptował zło, zmieniając swoją naukę.  Tak czynią choćby zboczeńcy sodomscy, którzy żądają akceptacji dla swoich obrzydliwych i chorych praktyk i reagują alergicznie, gdy ktoś im przypomni prawdę o ich złej kondycji moralnej. Bóg przebacza każdemu, kto uświadamia sobie swoją grzeszność i błaga o miłosierdzie. Każdy zaś, kto domaga się uznania grzechu za cnotę czy za miłość, idzie do piekła prostą i szeroką drogą.

ks. Marek Czech

 

 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 46 - 54 z 130
© 2017
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.