Wielkość liter

XXI niedziela zwykła

Wąska droga i ciasne drzwi - zachętą dla wszystkich

  Jeden z lewicowych, polskojęzycznych portali internetowych opublikował materiał na temat - rzekomo - szalenie trudnego, wręcz dramatycznego wydostawania się pielgrzymów z tzw. Campus Misericordie, czyli miejsca wielkiej - kończącej Światowe Dni Młodzieży - celebry w podkrakowskich Brzegach. Ludzie przedostawali się przez druty kolczaste, potykali się, ześlizgiwali się w błoto i narzekali na organizację imprezy. Natychmiast zareagowali internauci, którzy pisali, że materiał jest nieuczciwy, tendencyjny, że to po prostu manipulacja. Pisali oni, że takie "przygody" mieli ci (nieliczni w sumie) uczestnicy zgromadzenia, którzy chcieli iść na skróty, po swojemu. Trasy wyjściowe były bowiem dobrze oznaczone i rzesze pielgrzymów - wolniej wprawdzie, ale sprawnie - opuszczali miejsce wielkiej celebry.

  Chrystus Pan mówi o kroczeniu wąską drogą, o wchodzeniu przez ciasne drzwi. Tak, są one bowiem oznakowane Bożymi Przykazaniami i ewangelicznymi błogosławieństwami - wyznaczającymi tym samym szlak sprawiedliwości. Ten szlak jest otwarty i dostępny dla każdego. Zapewne z punktu widzenia spoganiałego i zdegradowanego moralnie świata, ów szlak - znaczony Dekalogiem i Błogosławieństwami - jest nieatrakcyjny. Jest jednak pewny, bo Bóg nie zawodzi i daje nam prawdziwe znaki. Trzeba je tylko rozpoznać i kroczyć tą wąską drogą przez ciasne drzwi.

ks. Marek Czech

 
Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Wniebowzięta, Ukoronowana, Najświętsza

     Ze wszystkich niewiast na świecie Bóg Ją wybrał dla siebie. Dzięki Niej zajaśniało na Ziemi Boże Światło w ludzkim Ciele - Jezus Chrystus. Dlatego od początku istnienia Kościoła cieszyła się wyjątkowym kultem, dlatego nazwano Ją "Theotokos" - Matką Boga.  Stąd też panowało przekonanie, że nie mogła zwyczajnie umrzeć i zostać pochowana w jakimś grobie. Ciało, z którego wziął swoje Ciało Boży Syn, nie mogło ulec rozkładowi w ziemi. Takie było przekonanie ludu wiernego  (sensus Ecclesiae - zmysł Kościoła). Dawali temu wyraz również chrześcijańscy myśliciele.

   Jak wiemy, Kościół święty ogłasza prawdy objawione jako dogmaty (prawdy pewne i niepodważalne) stopniowo - wydobywając je ze skarbca Objawienia.  Wniebowzięcie - jako prawda dogmatyczna - zostało ogłoszone w 1950- roku. Papież Pius XII promulgował, że " najświętsza Maryja Panna po zakończeniu ziemskiego pielgrzymowania została wzięta do nieba wraz z ciałem i duszą". Papież nie wyrokował, czy Matka Boża przeszła przez śmierć (umarła) czy zasnęła.  Chrześcijanie Wschodu mówią o "Zaśnięciu Najświętszej Maryi Panny". Kościół katolicki tego nie rozstrzyga, bo najważniejsze jest wzięcie Matki Bożej wraz z ciałem i duszą do nieba.

ks. Marek Czech

 
XX niedziela zwykła

Niosący ogień, wprowadzający podziały

    Mogą nas zaskakiwać, a nawet szokować słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii. Rzuca ogień na ziemię, wprowadza rozłamy, odrzuca pokój? ON???  Własnie tak, właśnie ON!!!

   Rzuca ogień, aby "zaświecić złu we ślepia". Zapowiada odrzucenie pokoju i podziały, bo jest Prawdą i nie zamierza koegzystować z kłamstwem, bo "nie masz pokoju ze złymi".  Tak czynili przed nim prorocy - jak przedstawiony w pierwszym czytaniu Jeremiasz, który jątrzył, bo mówił prawdę, ostrzegał, demaskował i dlatego budził gniew możnych, którzy go prześladowali. A Ten, który przyszedł od Ojca - Syn Boży miałby nie walczyć ze złem, miałby żyć ze złem w pokoju!? Chrystus uczy nas, aby nie zawierać kompromisu z tym co złe. Nie ma tolerancji dla zła.

       A co my bierzemy z tej nauki - tak jednoznacznej? Ilu katolickich rodziców toleruje złe prowadzenie się swoich dzieci, ich życie w grzechu nieczystości a często i w cudzołóstwie? Ilu nie daje żadnych oznak sprzeciwu wobec niemoralnych praktyk naszych braci, sióstr, czy przyjaciół?  Chrystus potępia taką postawę, bo dla zwycięstwa zła wystarczy, aby dobrzy ludzie nic nie robili. W imię tolerancji, przyjaźni ani miłości nie wolno biernie kibicować marszowi do piekła tych, których wszak kochamy.

ks. Marek Czech

 
XIX niedziela zwykła

Wiara i gotowość

  Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem rzeczywistości, których nie widzimy. Człowiek wiary na coś liczy, czegoś oczekuje (spodziewa się), na coś ma nadzieję. Człowiek wiary żyje w doczesności i twórczo ją wykorzystuje. Zawsze jednak sobie uświadamia, że doczesność to nie wszystko, nie należy żyć tak, jakby wieczność miała być na ziemi, jakbyśmy tu mieli żyć wiecznie.

   Człowiek wiary żyje w perspektywie wieczności. Zdaje sobie sprawę z tego, że wszystko, co ziemskie, jest ulotne, przemija. Spodziewa się zatem nieprzemijalnego - życia wiecznego. Jednocześnie winien prowadzić się tak, aby w każdej chwili być gotowym na spotkanie ze Stwórcą, aby móc spokojnie pójść drogą do życia wiecznego. Tą drogą już tutaj podążamy, jeśli żyjemy zgodnie z Dekalogiem i Ewangelią.

ks. Marek Czech

 
XVIII niedziela zwykła

Realistą być

    Wsłuchując się w słowa dzisiejszych czytań mszalnych, można usłyszeć wielkie wezwanie do... realizmu życiowego, do bycia przytomnym. Starotestamentalny nauczyciel, który niewątpliwie wszystkiego w swoim życiu skosztował, stwierdza że to marność. Dlaczego? Dlaczego? Bo nic na świecie do końca człowieka nie nasyci, nie zaspokoi go.  Wszystko jest przemijalne, mniej lub bardziej ulotne. Apostoł Paweł przestrzega przed przyziemnością dążeń.  Sugeruje, aby nie tracić z oczu ostatecznego celu,

którym jest zbawienie.

  Chrystus w swojej przypowieści przestrzega przed bezgraniczną pogonią za dobrami materialnymi. Człowiek nie powinien zachowywać się tak, jakby miał żyć wiecznie tu, na ziemi. Tym bardziej jest to ważne, że nikt z nas nie wie, kiedy będzie musiał odejść z tego świata. Trzeba być realistą, który zawsze ma na uwadze życie wieczne, do którego Bóg nas powołuje.

ks. Marek Czech

 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 46 - 54 z 123
© 2017
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.