Wielkość liter

Publicystyka

Oto słowo mocne
IV niedziela Wielkiego Postu

Kto chce być ślepym, pozostanie ślepym

     Przejmuje historia uzdrowienia człowieka ślepego od urodzenia. Chrystus okazał mu łaskę, on był za nią wdzięczny, jednak wielu pozostało niewidomymi. Rodzice uzdrowionego bali się uznać cud, bali się faryzeuszów i uczonych w Piśmie. Tak jest, bo właśnie elita żydowska pozostała zaślepiona. Nie chcieli uznać cudu, bo nie chcieli ujrzeć Mesjasza (Chrystusa) w Jezusie z Nazaretu. To nie oczy okazały się być niewidzące, ale serca pozostały zatwardziałe.  Zasklepiała je nienawiść do Jezusa i strach przed Nim. Woleli dalej pogrążać się w zakłamaniu.  Nie chcieli prawdy, otwierającej ich na  Chrystusa. Pozostali zamknięci w klatce złej woli - pozostali duchowo niewidomi.

ks. Marek Czech

 
III niedziela Wielkiego Postu

Więcej, niż prorok

  Rozmawiał z kobietą, czym zadziwił swoich uczniów. Przecież żaden szanujący się rabin (nauczyciel) z kobietą nie rozmawiał. Może odpowiedziałby na jakieś jej pytanie, ale żeby rozmawiać? Tego nie było w kanonach żydowskiej obyczajowości. Uczniowie się dziwili.

  Kobieta też się dziwiła, bo rozmówca ją znał, wiedział o jej burzliwym życiu. Uznało Go za proroka. Ale on okazał się kimś więcej, niż prorok i ona to zrozumiała. Zrozumiała i uwierzyła. Wiara Chrystusa ma bowiem być wiarą rozumną. Kobieta pojęła, że Jezus Nazarejczyk to Mesjasz (Chrystus) - wysłannik samego Boga, zapowiadający nową epokę, nową religię. W tej promulgowanej przez Niego nowej rzeczywistości religijnej, cześć Bogu oddaje się w Duchu i prawdzie. Bóg jest blisko swoich czcicieli, objawia się im. Znajomi nawróconej kobiety także wierzą i przyjmują świadectwo Chrystusa.

  A my? Często słyszymy Jego słowa, ale jak ich słuchamy? Jaka jest nasza wiara?

  ks. Marek Czech

 
II niedziela Wielkiego Postu

Uwierzyć, wiarę pogłębić i zawierzyć.

  Abraham nazywany jest ojcem naszej wiary. On bowiem uwierzył Bogu, że zostanie ojcem rozlicznych narodów a jego potomstwo będzie  wręcz nie do policzenia. Zawierzył Bogu, Gdy Ten wezwał  go do opuszczenia swego rodzinnego Ur Chaldejskiego i wyruszenia w nieznane. Był bowiem Abraham przekonany, wierzył, że Bóg zawieść nie może i poprowadzi go dobrymi drogami do ziemi obiecanej.

  Piotr, Jan i Jakub otrzymują widzenie Pana Jezusa, który lśni przed nimi blaskiem swego Bóstwa. Chrystus chce bowiem umocnić swoich uczniów na dzień swojej męki i śmierci. Gdy będą widzieć  Go umierającego, zniszczonego cierpieniem - mają nie zwątpić. A jeśli nawet zwątpią - co się stało i co Pan przepowiedział - to nie mogą zapaść się w rozpacz.

  Rzeczywiście, uczniowie Pana rozpaczy uniknęli, przełamali swoje niedowiarstwo w  Zmartwychwstanie i - otrzymawszy Ducha Świętego - ruszyli do odważnego głoszenia Chrystusa.

  ks. Marek Czech

 
I niedziela Wielkiego Postu

Upadek człowieka i zwycięstwo uczłowieczonego Boga

Pierwsze czytanie przynosi nam opis wydarzenia tragicznego, jakim był upadek człowieka w grzech.  Nastąpiło zniszczenie harmonii między ludźmi a Bogiem, między ludźmi a stworzonym światem, a także wewnętrznej harmonii między ludźmi (zawstydzili się swojej nagości, wcześniej tego nie odczuwali, bo własnie grzech zaburzył to, co naturalne w człowieku).  Opis upadku pierwszych ludzi jest alegoryczny.  Pokazuje mechanizm działania szatana i upadek ludzi.

W Ewangelii, Chrystus - będąc człowiekiem - prowadzi starcie z diabłem. Opiera się jego "ludzkim" (apelującym do ludzkiej natury) pokusom. Pokazuje, że piekielnemu kusicielowi nie wolno podać nawet przysłowiowego małego palca.  Nawet dobra nie wolno od niego przyjąć, bo szatan z tegoż dobra może wyprowadzić zło.  Chrystus Pan po ludzku pokazuje, jak przeciwstawiać się skutecznie szatańskim pokusom.

ks. Marek Czech


 
VIII niedziela zwykła

Zaufaj Panu!

Nieraz zdarza mi się słuchać osób, które bardzo - żeby nie rzec: szalenie - martwią się o swoich bliskich. "Aj, żeby choć szczęśliwie dojechał do celu... Oj, żeby choć nic jej się nie stało... itp. itd. etc."

- A dlaczego miałoby się coś stać? - pytam.

- No przecież tyle teraz wypadków - słyszę - a w telewizji mówią o porwaniach, o zaginięciach, o zabójstwach.

I wtedy zwykle odpowiadam:: ale dlaczego ty (Pan/Pani) się tak boisz (boi)? Wiary nie masz? Panu Bogu nie ufasz?

No właśnie. Ilu ludzi zachowuje się tak, jakby od nich wszystko zależało a jednocześnie boi się, że im się nie uda? Jak bardzo ludzie zapracowują się, przemęczają się, boją się, stresują się? Tak, jakby od nich zależało wręcz zbawienie świata. Przecież to absurdalne! Po co się tak naprężać, zamęczać się? Nie masz wiary? Nie masz zaufania do Boga?

Oczywiście to nie znaczy, że masz być abnegatem i leniem. Trzeba się starać, trzeba pracować, można się zaniepokoić o kogoś. A jednak: ięcej spokoju, więcej wiary, więcej zaufania do Boga!

ks. Marek Czech

 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 37 - 45 z 145
© 2017
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.